Niespodzianka się udała i zawieszka z dumą zawisła na drzwiach, miejsca gdzie odbywają się fantastyczne warsztaty. Gospodyni i pozostałe zaproszone wykonały cudowne prace, które zobaczyć można na Kasiowym blogu.
Zawieszka została zrobiona na bazie 2 kart grubego, kremowego kartonu. Wierzchniej warstwie kolorów nadały distressy, a spód pokrył czarny embossing.
Do ozdobienia zawieszki użyłam wielu holtzowych skarbów: zegarowe trybiki (Sprocket Gears), wskazówka (Game Spinner), akrylowe prostokąty (Fragments), maska (Timeworks mask), czy stempelek kratkowy. Motyla wycięłam nożyczkami z arkusza metalowego potraktowanego tuszami alkoholowymi i dłutkiem do embossingu. Mikrokulki zatopiłam w masie UTEE i podsypałam nieco turkusowymi perełkami (Perfect Pearls). Do trybika zaaplikowałam Crackle Accent, przód ze spodem połączyłam ćwiekami w kształcie śrubek i dodałam zembossowane literki wycięte maszynką z tektury. Nie sposób nie wspomnieć o cudownym stempelku Club Scrap, który zasadniczo stał się jedną z głównych ozdób zawieszki.
A zawieszka wyszła tak :)






